piątek, 8 maja 2015

Przepraszam, że tak długo nie było posta ale ostatnio miałam bardzo dużo na głowie, pewne kłopoty itd... Dziś chciałam nawiązać do tematów takich hm... choroby, śmierci...? Ostatnio bardzo często pojawia się u mnie w głowie pytanie: "Po co tak naprawdę to wszystko, skoro tak naprawdę umrzemy za te 50 lat." Jedni przyznają mi racje inni nie. Opinie są podzieleni. Mówią, że świat dzieli się na optymistów i pesymistów... To, że ktoś jest pesymistą nie oznacza, że musi myśleć tak jak ja... Według mnie ja jestem optymistką, staram się do większości rzeczy podchodzić jednak nie z rozpędu tylko tak jakby bardziej dokładnie. Tak nawiązując do tematu przeżył ktoś kiedyś z was śmierć, poważną chorobę bliskiej osoby? Pierwsze wasze myśli zapewne były zaprzeczeniem faktu. Nie możemy przyjąć do siebie informacji, że nie zobaczymy jednej z najbliższych osób w naszym życiu, albo, że niedługo może jej z nami nie być. Nikomu tego nie życzę naprawdę. Najgorsze jest to, że ludzie po takich sytuacjach zamykają się strasznie w sobie. Wszyscy. Nie chcą rozmawiać o swoich problemach wolą leżeć z słuchawkami na uszach, doprowadzając się bardziej do płaczu i przeglądając sobie np. ważne jakieś zdjęcia z tą osobą. Tak dokładnie tak robimy. Tak samo jest z rozstaniami. Przeżywamy stres, depresje staramy się pokonać ale tak naprawdę nie robimy nic w tym kierunku. Siedzimy zamknięci w domu w łóżku, nie chcemy się do nikogo odezwać bo boimy się, że zapyta o dotkniętą nas sytuację... zamykamy się po prostu. Nasze jedynie wyjście to jest do toalety no i gdy zgłodniejemy to do lodówki, ale to zazwyczaj idziemy tylko raz bo od razu cały zapas się bierze. Zamiast udać się do psychiatry, psychologa osoby która na pewno nam pomoże, siedzimy i rozpaczamy. A teraz posłuchajcie mnie. Wiem nie łatwo jest mi to pisać ale w takiej sytuacji WEŹCIE SIĘ W GARŚĆ. NIE MOŻECIE CAŁE ŻYCIE ROZPACZAĆ. Oczywiście początki są trudne, musimy na początku się wypłakać, pobyć samemu, postarać się zrozumieć własne myśli, ale nie możemy cały czas tak żyć.. nie możemy! Pamiętajcie, że musimy zrobić krok do przodu by iść dalej. Nikt nas za rękę nie weźmie. Nie podejdzie pod nas pod górę. W życiu nie może być cały czas prosta droga. Tak wiem pisze to do was 15 latka, ale uwierzcie mi, że czasem takie osoby mogą wam więcej doradzić, naprawdę. Może nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia na temat życia, ale jednak wiem jak jest i staram sobie radzić z takimi sytuacjami a nie siedzieć w domu na dupie i rozmyślać jak mam okropnie i dlaczego inni mają lepiej ode mnie?Jeżeli napotka was taka sytuacja dajcie sobie kilka dni to najpierw zacznijcie uprawiać sport. Mi to bardzo pomaga. Gdy mam chwilę załamania od razu idę na rolki, deskorolkę albo ćwiczę sobie cały czas w domu. Zapominam wtedy o wszystkim tylko "wyżywam" się na czymś innym. Jeżeli wam to nie pomaga polecam zacząć grać w ulubioną grę, czytać ulubioną książkę zacząć robić cokolwiek co kochacie/lubicie robić. Jeżeli to wam nie pomaga spotkajcie się z najlepszymi przyjaciółmi, idźcie do kina, spacer, imprezę cokolwiek co sprawia wam radość. Naprawdę polecam wam to zrobić a nie siedzieć na dupie i nic nie robić.
"Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze. Zobaczysz jaką poczujesz ulgę gdy przestaniesz."















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz