Tak jak wyżej pisałam święta minęły mi spokojnie, a jak wam. Piszcie w komentarzach chętnie poczytam:)
Kolejnym tematem, który chciałam podjąć w dzisiejszej notce jest mój wyjazd, który wiązał się spotkaniem z moją przyjaciółką. Szczerze mówiąc bardzo niechętnie byłam nastawiona do tego wyjazdu. Nikogo tam prawie nie znałam, a jak już znałam to nie lubiłam. Dużo rzeczy mnie irytuje, także ciężko ze mną żyć w dobrych relacjach, ale na szczęście są osoby, które są "odpowiednie dla mnie". Jak już pisałam nie chciałam jechać tam (do Ustki). Miały się tam odbyć 80 urodziny mojej cioci. Jednak nie miałam wyboru, nie lubię odmawiać, taka już jestem. Pewnego wieczoru gadając z moją przyjaciółką na skype, rozmawiałyśmy na temat świąt, o tym co robimy itd.. Gdy nagle ja powiedziałam, że jadę do Ustki. Moja przyjaciółka (Ala), po chwili uświadomiła mnie, że cała impreza odbywa się obok jej miejsca zamieszkania (Słupsk). Momentalnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech, szczególnie, że tego dnia mijał rok od kiedy się znamy, czyli dzisiaj. Od kilku dni nie myślałam o niczym innym tylko o naszym spotkaniu. Dla niektórych to głupie, ale to jest tak jakby na podstawie "internet friends''. Wyobraź sobie, że twoja przyjaciółka/przyjaciel/chłopak, ktokolwiek kto jest Ci bardzo bliski mieszka kilkaset kilometrów od Ciebie, a jedyne wasze spotkania odbywają się raz na kilka miesięcy.. Naprawdę, nie jest to fajne uczucie, przede wszystkim, że chcesz jednak spędzać z tą osoba jak najwięcej czasu, prawda? Wracając do tematu, w końcu nadszedł dzień wyjazdu (czyli dzisiejszy dzień). Byłam chyba jedyną szczęśliwą osobą w samochodzie, bo nikomu nie chciało się jechać, tylko ja nabrałam chęci haha. Jechaliśmy około 2h, które ja spędziłam na słuchaniu Eda Sheerana. Wczoraj w nocy przypomniało mi się, że nie pościągałam piosenek i wstałam specjalnie by tylko pościągać. Naprawdę polecam przesłuchać kilka kawałków a szczególnie te: klik klik klik. Najlepiej posłuchajcie całej płyty, ale te szczególnie haha. Dobra powracając do jazdy samochodem minęła w miarę szybko. Na miejscu było ok. 20 osób z czego prawie nie znałam nikogo, ale szczegół. Cały czas tylko sprawdzałam, która jest godzina, by w końcu wyjść do Ali i móc się do niej przytulić, tak. Jednak nie wiedziałyśmy się od stycznia, a ja do przyjaciół bardzo się przywiązuje. Siedziałam tam około 2h, aż w końcu przyszedł sms od Ali o treści "możesz wyjść, zaraz będę". Byłam taka szczęśliwa i wybiegłam tam jak najszybciej mogłam. Gdy ją zobaczyłam nie mogłam odkleić uśmiechu z twarzy. Poszłyśmy się przejść po plaży, do kawiarni, spędziłyśmy razem trochę czasu. Niestety, ale nie można mieć wszystkiego i po jakimś okresie czasu, trzeba było się pożegnać. Mimo, że widziałyśmy się kilka godzin temu, już za nią tęsknię, tak. Życzę wam, żebyście kiedykolwiek przeżyli taką przyjaźń, a jeżeli już ją macie pamiętajcie, że jest to jedna z najcenniejszych rzeczy na świecie.
+ Dorzucam wam zdjęcia z ostatnich dni i zaraz idę spać, dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz